niedziela, 21 czerwca 2015

Les Bleus wywożą komplet punktów z Czech

Francuzi pozostają jedną z niewielu niepokonanych drużyn w Lidze Światowej 2015. Les Bleus w mijający już weekend dwukrotnie ograli Czechów. W Czeskich Budziejowicach podopieczni Laurenta Tillie stracili dopiero drugiego seta w tegorocznej edycji „Światówki”.




Francuzi wbrew pozorom nie zapewnili sobie jeszcze awansu do Final Four. Zaskakujące, prawda? :) Też byłam przekonana, że Les Bleus mogą już kupować bilety na samolot do Bułgarii, a jednak nie do końca...

Matematyczne szanse na awans ma wciąż Japonia, która do tej pory zgromadziła 13 pkt. Załóżmy, że siatkarze z Kraju Kwitnącej Wiśni wygrywają pozostałe cztery mecze 3:0 lub 3:1, a Francuzi przegrywają wszystkie nadchodzące spotkania 0:3 lub 1:3 - wówczas oba zespoły mają na koncie po 8 zwycięstw, ale w lepszej sytuacji jest Japonia, która wtedy miałaby na swoim koncie 25 pkt przy 24 pkt Francuzów. Tyle w teorii. Praktycznie jest to jednak niemal niemożliwe, żeby Francuzi nie zakwalifikowali się do Final Four ;)

fot. fivb.org


Francuzi z Czeskich Budziejowic wywieźli komplet punktów, mimo że Czesi (moim zdaniem) zagrali o lepiej niż w Poitiers i Tourcoing. Trener Zdeněk Šmejkal dokonał jednej ważnej zmiany w składzie reprezentacji Czech – zamiast Davida Konečnego w ataku zagrał Jan Štokr, który zwłaszcza w sobotę dawał się mocno we znaki Les Bleus.

fot. fivb.org


Pierwszy i drugi set piątkowego meczu były do siebie dość podobne. Właściwie wyglądały tak, jak większość setów w wykonaniu „Trójkolorowych” w tegorocznej Lidze Światowej: Francuzi szybko wypracowali sobie kilka punktów przewagi i nie pozwalali się dogonić. No, w końcówce drugiej partii Les Bleus troszkę za bardzo wrzucili na luz :) Gospodarze przegrywali już jedenastoma „oczkami” i wydawało się, że do końca tego seta zdobędą maksymalnie 2-3 punkty. Nic z tych rzeczy. Zawodnicy Zdenka Šmejkala odrobili większość strat i ze stanu 10:21 zrobiło się 19:23. Ostatecznie w tej partii i tak lepsi byli Francuzi, ale tracąc tak wiele punktów mimowolnie pokazali rywalom, że można z nimi powalczyć. I gospodarze powalczyli. Wspierani przez swoich kibiców Czesi przez dłuższy czas prowadzili w trzecim secie. Przy stanie 18:15 Laurent Tillie zdecydował się wpuścić na boisko Lyneela i Lafitte. Muszę przyznać, że końcówka meczu należała do Juliena Lyneela, który w ostatnich minutach zdobył 5 pkt i zakończył mecz asem serwisowym (zdaje się, że niemal każdy kontakt Juju z piłką skutkował zdobyciem punktu). Na wyróżnienie zasłużył również Earvin Ngapeth, który mniej więcej do drugiej przerwy technicznej drugiego seta miał 100% skuteczność w ataku. Co prawda końcówka meczu mu nie wyszła, ale i tak Earvin z 15 pkt okazał się najlepiej punktującym spośród Francuzów. 

A Nico Maréchal zachowywał cały czas dobry humor ;)
fot. fivb.org


W sobotnie popołudnie z Budziejowic dotarły niezbyt optymistyczne informacje – Mory Sidibé skręcił prawą kostkę i nie mógł pojawić się na boisku (spokojnie - uraz nie jest poważny i prawdopodobnie Mory będzie pauzował 5-6 dni). Wydawało się, że Antonin Rouzier nie ma zmiennika... ale o tym później :)

Trener Laurent Tillie w porównaniu do piątku trochę zmienił skład – w pierwszej szóstce wybiegli się Nico Maréchal i Julien Lyneel oraz Yoann Jaumel. Tak, jak wspominałam w trakcie meczu na Twitterze, był to jego „debiut” w wyjściowym składzie Les Bleus. Francuzi w pełni kontrolowali pierwszego seta i bez większych kłopotów wygrali 17:25. W drugiej partii Team Yavbou zagrał już nie tak dobrze – właściwie od początku do końca prowadzili Czesi. Kapitalnie za to spisywał Jan Štokr, który raz po raz zdobywał punkty dla swojego zespołu. Gospodarze popisywali się również bardzo szczelnym blokiem, przez który kilkukrotnie nie byli w stanie przedrzeć się Lyneel i Rouzier. W końcówce seta Laurent Tillie dokonał podwójnej zmiany (za Jaumela i Rouziera na boisku pojawili się Ngapeth i Toniutti). Niestety, tym razem lepsi byli siatkarze trenera Smejkala, którzy zasłużenie wygrali 25:23. Trzecią partię Les Bleus zaczęli z Kévinem Le Roux na pozycji atakującego. To był strzał w dziesiątkę. Kévin na co dzień w lidze gra po przekątnej z rozgrywającym, ale ostatni raz w reprezentacji Francji jako atakujący zagrał dawno, bo jesienią 2012 roku (w ostatnim meczu turnieju kwalifikacyjnego do Mistrzostw Europy 2013). Le Roux dostawał sporo piłek do ataku i większość z nich kończył, dzięki czemu Les Bleus wygrali dwa kolejne sety i wywieźli z Czeskich Budziejowic komplet punktów.

Jenia też jest w szoku ;)
fot. fivb.org


19.06.2015: Czechy - Francja 0:3 (18:25, 20:25, 24:26)

Francja: Rouzier (14), Toniutti (3), Tillie (8), Ngapeth (15), Le Roux (8), Le Goff (6), Grebennikov (L) oraz Lyneel (5), Jaumel, Lafitte i Sidibé


20.06.2015: Czechy - Francja 1:3 (17:25, 25:23, 22:25, 14:25)

Francja: Rouzier (10), Jaumel (3), Le Roux (18), Lyneel (6), Lafitte (7), Maréchal (14), Grebennikov (L) oraz Toniutti (2), Ngapeth (6), Le Goff (5)

______________________________

Zawodnik weekendu: Kévin Le Roux

Wydaje mi się, że wybór nie mógł być inny. W pierwszym meczu w Czeskich Budziejowicach Kévin zdobył 8 pkt, w drugim – 18 (skuteczność w ataku 68%). Mimo, że w lidze koreańskiej (a wcześniej - włoskiej i francuskiej) występował na pozycji atakującego, to w kadrze Francji właściwie mu się to nie zdarzało. Tak więc ode mnie Le Roux dostaje wirtualną statuetkę MVP za sobotnie popisy na skrzydle (i w obronie - Kévin parę razy dał popisał się refleksem ^^). 

0 komentarze to “Les Bleus wywożą komplet punktów z Czech”

Prześlij komentarz